„Aż dziw, że go dotąd nie rozparcelowano na kawałki.
Ale w końcu nowojorczycy muszą czymś oddychać. Sprzedaż części parku — bo i takie pomysły już były, kiedy miasto popadło w okropne tarapaty pieniężne — spowodowałaby likwidację ostatniego zbiornika tlenu; w nowojorskim powietrzu pozostałby tylko dwutlenek siarki, pyły z kominów i związki ołowiu ze spalin samochodowych.
Chociaż nie jest to takie pewne, że Park Centralny zostanie zachowany. W obecnej postaci nie ma on dla nowojorczyków żadnego innego znaczenia, poza produkcją tlenu, ponieważ nikt przy zdrowych zmysłach nie ośmieli się tam pójść na spacer, nawet w samo południe. Co roku zdarza się tam pięćset rabunków, trzydzieści zabójstw i jeszcze sporo innych paskudnych przestępstw. Nie pomagają już krążące bezustannie radiowozy i przebrane po cywilnemu patrole. Wystarczy wejść w mniej uczęszczaną alejkę, aby się spotkać z pijanym lub obłąkanym od narkotyków rabusiem. Trudno w to uwierzyć, ale ta krwawa jatka odbywa się dosłownie o krok od luksusowych rezydencji stojących wzdłuż Piątej Alei na tym właśnie odcinku. W żadnym mieście europejskim nie ma niczego podobnego.
Jest to tym dotkliwsze, że Park Centralny rozdziela wschodnią część wyspy od zachodniej i właściwie, poza dwukierunkową Siedemdziesiątą Dziewiątą Ulicą, nie ma sposobu, aby się przedostać z jednego brzegu na drugi. To jak gdyby wyspa na wyspie.“(15)
<<<< Mimo dobrobytu społeczeństwa
| puści kostkę w szklance >>>>
spływy kajakowe |imuzyka.webzpl.com |hotele zakopane